Polskie reportaże wojenne i ich powojenne wydania

Kilkudziesięciu polskich dziennikarzy starało się towarzyszyć polskim oddziałom w czasie zmagań wojennych w różnych zakątkach Europy. Frontowe relacje docierały także od żołnierzy regularnych jednostek. Żołnierzy z notesami i aparatami – tak o sobie myśleli. Jednak kilku stało się rasowymi dokumentalistami. Warto o nich pamiętać, tak jak pamiętamy o naszych wybitnych reportażystach literatach XX. wieku.

Literaci i korespondenci
„Dywizjon 303” Arkadego Fiedler
a i „Bitwa o Monte Cassino” Melchiora Wańkowicza są najszerzej znane. Powstawały jako książki i miały poruszać tematy – legendy. Aurę legendy wzmacniał fakt, że dotarcie do egzemplarzy wymagało od czytelnika wtajemniczenia (w okupowanym kraju i w latach 50. dosłownego). Ważny był też, po prostu warsztat literacki autorów i idąca za nim sława. To wszystko przekładało się na kolejne, bardziej dostępne wydania książek.

Zupełnie inny los spotykał relacje korespondentów wojennych. Były rozproszone po gazetach i broszurach. Wydawnictwach z natury doraźnych i najczęściej o ograniczonym zasięgu.

Na szczęście po zakończeniu działań wojennych podjęto próby zebrania i publikacji najciekawszych relacji. Książki i dokumentacja filmowa powstawała przed demobilizacją Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Drukowano w miarę skromnych środków, niepotrzebnej już aliantom, armii. Najlepiej w drukarniach Szkocji i Belgii, czyli tam, gdzie jeszcze dobrze pamiętano o Polakach.

fot. Tomasz Pawlak

„Czerwone Diabły pod Arnhem” oraz „Ostatni rok wojny” to efekt pracy reporterskiej dziennikarza – Marka Święcickiego. Autor pozostał wierny reportażowi historycznemu już do końca kariery zawodowej.

Czerwone Diabły pod Arnhem
Jeśli chodzi o książkę, jako przedmiot, najbardziej porusza skromna broszura „Czerwone diabły…”. Wydana w Rzymie w 1945 roku. Powstała w drukarni polowej przy 2. Korpusie Polskim (to tam w oddziale Kultury i Prasy uwijali się Czapski, Grudziński, Giedroyć). Papier jaki można było zdobyć w powojennych Włoszech już podczas druku był w złym stanie. Do kompletnego zestawu czcionek wiele trzeba było dorabiać, także wszystkie polskie znaki. Prawdopodobnie zgodnie z wojenną reguła „z tego się nie strzela” nie wykazano tu ani rusznikarskiej, ani nawet typograficznej precyzji. Litery w liniach skaczą przed oczami ale po przeczytaniu kilku kolejnych kolumn nie zwracamy już na to uwagi. Jesteśmy w środku opowieść o Brytyjczykach i Polakach gen. Sosabowskiego próbujących dotrzeć o ten jeden most za daleko. Spisane i wydane „na gorąco”.

fot. Tomasz Pawlak

„Egzotyczna” dla drukarza nazwa holenderskiej miejscowości Driel zamieniła się w Oriel.

Ostatni rok wojny
Fragmenty tej samej opowieści otwierają wydany w następnym roku zbiór dwunastu reportaży – „Ostatni rok wojny”. Tom zaskakuje jakością. Drukowany w Glasgow na takim papierze i oprawiony z taką starannością, że do dziś wygląda jakby pochodził z lat sześćdziesiątych. Nie zmienił się jednak surowy charakter samej relacji. Marek Święcicki zaznacza w przedmowie: „Wymagały by one, jeśli nie gruntownego przepracowania od podstaw, to przynajmniej licznych poprawek i uzupełnień. Wówczas jednak przestały by być tym, czym są: bezpośrednią obserwacją dziennikarza, któremu los pozwolił przemierzyć parokrotnie Europę w jednym z najtragiczniejszych jej okresów”.
Święcicki świadomie zostawił poprawienie, uzupełnianie relacji czasowi i kolejnym autorom. [Przy pierwszym zetknięciu samodzielnie wydane „Czerwone Diabły...”
mogą rozczarowywać brakiem rozmachu literackiego. Porównujemy „Czerwone diabły pod Arnhem” i „O jeden most za daleko”. Bieżącą relację uczestnika wydarzeń z powieścią Corneliusa Ryana o tych wydarzeniach. (Bo to wystylizowana na reportaż, wypracowana przez lata, z relacji setek osób, znakomita powieść.)

1. Dywizja Pancerna w walce
Na uwagę zasługuje inna publikacja emigracyjna. Szczególna, bo reporterzy, redaktorzy i graficy starają się pozostać niezauważeni. A w przedmowie przyznają, że łatwiej było wygrać niejedną bitwę, niż wydać książkę w pięknej szacie i planowanym nakładzie.
W 1947 w Brukseli powstał obszerny zbiór relacji żołnierzy gen. Maczka - „1. Dywizja Pancerna w walce”. Autor jest zbiorowy. Często w podpisie widnieje nazwa oddziału. Piszą żołnierze o żołnierzach. Ważna pod względem fotoreporterskim – znalazło się tu około stu zdjęć – przeważnie sygnowanych. Opowieść od lądowania w normandzkim Arromanches, przez pola Falaise, ulice Bredy, groble Holandii, aż po zdobytą bazę niemieckiej marynarki - Wilhelmshaven.

O drodze dywizji Maczka mówi także dorobek filmowy i fotograficzny zespołu, który stworzył oficer jednostki - Jerzy Zbigniew Żegota-Januszajtis. Pancerniak, który nie rozstawał się z aparatem, a z czasem dokupił amatorską kamerę filmową. Najistotniejsze, że potrafił przekonać dowódców o znaczeniu dokumentu i skupić wokół siebie doświadczonych filmowców, realizatorki i fotoreporterów z Armii Krajowej (m.in. Roman Banach, Leonard Zawisławski, Jerzy Beeger). Zwieńczeniem prac zespołu były filmy zmontowane po wojnie. Najważniejszy dokument to „Idziemy”, od lat 90. znajduje się w archiwach Telewizji Polskiej i Muzeum im.gen. Stanisława Maczka w Bredzie.

Koniec wojny
Pod względem ideowym te wszystkie relacje mają kilka cech.
O klęsce się nie pisze. To cena zwycięstwa. Bolesne, chwilowe niepowodzenia a wyznaczone zadania podejmą i dokończą inni. Tak jest u Święcickiego pod Arnhem. Tak jest u Wańkowicza, gdy mowa o pierwszych bitwach o Monte Cassino.
Charakterystyczna dla relacji z ostatniego okresu walk i późniejszego rozwiązania PSZ stała się gorycz w wypowiedziach uczestników (szczególnie żołnierzy kresowego 2. Korpusu) i retoryczne pytania autorów. Kończyły się walki. Wszyscy wokół, nawet wrogowie-jeńcy, myśleli o powrocie do domu.
A my dokąd? Gdzie się podział nasz trud, ta rozlana krew? I gdzie to nasze zwycięstwo?
Literaci, korespondenci i redaktorzy mówią tu zgodnie. I dodają: zostawiamy wam dokument.

__________

Marek Święcicki
(1912-1994) Urodził się w Odessie. W czasie studiów na Uniwersytecie Warszawskim był redaktorem tygodnika akademickiego. Nietypowy był początek jego wojennej drogi – 1 września zastał go w Paryżu. Przez Włochy, Jugosławię i Rumunię, po dwu tygodniach, dotarł do Polski. Dołączył do tysięcy polskich żołnierzy, którzy właśnie udawali się w przeciwnym kierunku, do armii odtwarzanej we Francji. Po kampanii francuskiej i ewakuacji do Anglii. W armii polskiej w Szkocji redagował „Dziennik Żołnierza” później londyński „Dziennik Polski”. Od roku 1944 był korespondentem wojennym przy 1 Brygadzie Spadochronowej gen. Sosabowskiego i (brytyjskiej) 1 Armii Powietrznej. Przez osiem dni walk był pod Arnhem wraz z okrążonymi Brytyjczykami i Polakami. Później relacjonował działania armii polskiej na froncie włoskim. Po wojnie pracował w redakcji londyńskiego „Dziennika”. Od roku 1952 związał się z radiem. Prowadził audycje w Radiu Wolna Europa i waszyngtońskim Głosie Ameryki. Reportaże wojenne oraz radiowe ukazały się drukiem. Zmarł w Stanach Zjednoczonych

Publikacje książkowe: „Czerwone diabły pod Arnhem”, „Ostatni rok wojny”, „Z mikrofonem przez historię”, „Z mikrofonem przez Amerykę”.

Jerzy Zbigniew Żegota-Januszajtis
(1920-1998) Urodził się w Warszawie, syn generała. Pierwszą życiową przygodą maturzysta liceum krzemienieckiego stało się zimowe przejście przez Karpaty do Rumunii. Do Francji przeniósł szyfr do kontaktu z organizacją podziemną. W Szkocji przeszedł szkolenie bojowe w 1. Dywizji Pancernej. Początkowa w oddziałach liniowych później skierowany wyłącznie do pracy oświatowej o reporterskiej. Dokumentował działania jednostki na froncie zachodnim, często na pierwszej linii. Osobistym sukcesem Januszajtisa było stworzenie profesjonalnego zespołu dokumentalistów, dzięki powołaniu do
1.DP filmowców powstania warszawskiego z wyzwalanych obozów jenieckich. Zespół dokumentował  losy dywizji gen. Maczka do rozwiązania jednostki oraz montował filmy z materiałów Januszajtisa. Oprócz dorobku fotoreporterskiego pozostawił, próby poetyckie i kompozytorskie. Zmarł w Anglii.
Publikacje książkowe: „Wspomnienia fotoreportera z Dywizji Maczka”
Filmy: „Niezwyciężeni – Idziemy”, „Kroniki 1. DP”, „Droga do Wilhelmshaven”

Page 3 of 3123