303. wchodzi do walki

30 sierpnia 1940 r.  Narasta powietrzna bitwa o Anglię i zagrożenie wyspy, ale piloci Dywizjonu 303 niecierpliwią się podczas kolejnego lotu treningowego. Jeden z nich odłącza się od szyku i po krótkiej walce zestrzeliwuje niemiecki myśliwiec. Po powrocie na lotnisko Northolt czeka go reprymenda dowództwa oraz gratulacje… tego samego dowództwa i wszystkich kolegów. Tym bardziej, że następnego dnia dywizjon przeniesiony zostaje do służby frotowej.

Fot. Arkady Fiedler (za National Geographic)

Po walce. Mechanicy Dywizjonu 303 przy Hurricane. Fot. Arkady Fiedler (za National Geographic)

Polska jednostka szybko stała się jedną z najskuteczniejszych formacji alianckich, zwracając na siebie uwagę mediów. Jednym z korespondentów był znany podróżnik Arkady Fiedler. Opisując tę pierwszą scenę walki pisarz, porucznik rezerwy nieco złagodził wydźwięk omijania rozkazu jednocześnie dodał jej rozmachu. Połączył kilka pierwszych zwycięstw dywizjonu w jedną porywającą sekwencję.

Fot. Arkady Fiedler (za National Geographic)

Jan Zumbach i Kazimierz Daszewski po locie. Fot. Arkady Fiedler (za National Geographic)

Wieść o wybuchu wojny zastała pisarza na wyspie „wiecznych wakacji” – Thaiti. Nie uległ jej czarowi i w lutym 1940 r. udało mu się dotrzeć do Francji, później do Anglii. Tu poznał pilotów dywizjonu. Być może obfitujące w przygody życie podróżnika spotkała się z uznaniem pełnych  fantazji lotników.  Porozumienie było lepsze niż z korespondentami prasy wojskowej a nawet piszącymi pilotami. Znajomość i pobyty (we wrześniu i październiku 1940 r.) wśród pilotów zaowocowała powstaniem legendarnej książki.

Fiedler (za Bernardinum)

Autor książki i Witold Urbanowicz na stronie wydania oficyny Bernardinum

Książkę wydano w Wielkiej Brytanii po polsku i po angielsku. W okupowanym kraju krążyły opowieści o sukcesach polskich pilotów pochodzące z nielegalnego odsłuchu audycji BBC. Pierwsze egzemplarze książki szybko zostały przemycone do kraju. A już w 1943 r. podziemne drukarnie dokonały pierwszych przedruków.

Te konspiracyjne wydania „Dywizjonu 303” są fascynujące. Oto fragment wstępu do warszawskiego wydania „Oficyny Polskiej”:

„Musimy na tym miejscu przeprosić Arkadego Fiedlera, że wbrew obowiązującym prawom autorskim, wydaliśmy Jego książkę bez porozumienia z Nim. Jesteśmy pewni, że nam to wybaczy. Napewno ucieszy się, że wytwór Jego pracy trafił do podziemi, do spragnionego czytelnika dobrej, nowej, polskiej książki. Ucieszy się, że każde żywe słowo ręcznie składał podziemny zecer, żołnierz jednej sprawy. Ze swojej strony życzymy sobie aby drugi nakład zajmującej książki wolnego autora o wolnych lotnikach, nad wolną ziemią angielską, ukazał się już w wyzwolonej ojczyźnie.

[...]
Warszawa, wrzesień 1943 r.”

Gdy dziś bierze się do ręki podziemne wydanie, udziela się radość konspiracyjnego zecera, redaktora i prawdopodobnie pisarza.

W okupowanej Polsce ukazały się cztery wydania książki. Trzy w Warszawie i jedno w 1944 r. nakładem czasopisma „Chrobry Szlak” związanego z kieleckim środowiskiem NSZ. Muzeum Arkadego Fiedlera nadal poszukuje egzemplarza z edycji kieleckiej.

Na zdjęciach wydanie „Oficyny Polskiej” z 1943 r. Zdjęcia z archiwum rodziny Fiedlerów okazały się w ostatnich latach dzięki miesięcznikowi National Geographic.  Znajdziemy je też w najnowszym wydaniu oficyny „Bernardinum”.

***

Pisarzowi nie udało się utrzymać dobrego kontaktu z pilotami dywizjonu po wojnie. Podobne kłopoty mieli także lotnicy – członkowie dywizjonu, którzy zdecydowali się na powrót do Polski, w rzeczywistość peerelu.