Dokumenty na 26. WFF

Kolejna porcja filmów dokumentalnych. Tym razem na Warszawskim Festiwalu Filmowym. W niedzielę dwa z kilkudziesięciu, zupełnie różne, dokumenty. Wenezuelski „Story of a Day” Rosany Matecki oraz brytyjsko-niemiecki „Nyman in Progress” Sylvii Beck.

2 wesela i 2 pogrzeby
Wenezuelska dokumentalistka, o polskich korzeniach, zaczyna snuć opowieść o bohaterach z kilku różnych wiejskich społeczności, by porzucić ich z początkiem następnego dnia. Ta doba zaczyna się jak każda inna, jednak dla większości portretowanych okazuje się szczególna.

Scena z filmu Story of a Day

Scena z filmu „Story of a Day” (Fot. za Warszawski Festiwal Filmowy)

Są to dni wyjątkowe dla rodzin opłakujących zmarłego, lub dla nowożeńców ale dla całej społeczności są kolejnymi wydarzeniami przeżywanymi i przyjmowanymi dzięki (specyficznym) obrzędem. Dni wtapiane są w cykl życia dzięki rytuałom.

Zapętlona  muzyka, zapętlony obraz
W filmie europejskim niewiele jest z codzienności tak rozumianej. Kompozytor Michael Nyman wprawdzie wchodzi do sklepu, baru, wysiada z taksówki ale jest typem człowieka skupionego na twórczości. Muzyka jest jego pasją, wynika z jego temperamentu ale z drugiej strony to chyba proces twórczy jest dla niego źródłem energii życiowej.

Kadr filmu Nyman in progress, reż. Silvia Beck

„Nyman in Progress” opowiada o tym jak bardzo różne projekty Nymana nabierają nowego, wspólnego kształtu. Przeradzają się w nowy jakość łącząca jego muzykę i notatki wideo z codzienności. Kaprys artysty u szczytu sławy? – może. Ale kto z nas tak potrafi spojrzeć na nasze InterCity?

Praca jest odwieczna, twórcze są tylko chwile

To dobrze (np. oglądając scenki z wenezuelskiej wsi) zdać sobie sprawę, że od kilkudziesięciu tysięcy lat ludzie niezmiennie wstają o świcie, karmią kury, lepią garnki, oprawiają owcę. Ale wspanialsze jest jednak to, że kiedyś ktoś zaczyna ozdabiać jeden z kolejnych garnków. Albo uważa, że pewne szczególne chwile wymagają uderzania w bęben, dodania kokardy do własnego stroju albo uprzęży konia. Ktoś czuje, że to co się właśnie wydarzyło wymaga zapamiętania i opowiadania w blasku ogniska. Albo opowiadania w blasku projektora kinowego.

Te niezwykłe chwile refleksji i tworzenia odnajdujemy w obu tak odległych filmach. Ale te momenty kreacji są najciekawsze i obraz skupiony wyłącznie na procesie twórczym jest mi bliższy.

Strona 26. Warsaw Film Festival

Tags:

No Responses to “Dokumenty na 26. WFF”

Leave a Reply