Steve McCurry, jego Afganistan i świat

To jemu zawdzięczamy obraz wojny afgańsko-rodzieckiej. Był pierwszym fotografem, któremu udało się przełamać blokadę informacyjną i izolację terenów ogarniętych wojną. Znał już kraj. Jego debiutancki reportaż z 1979 r. to portret grupy. To czarno-biała opowieść o oddziale mudżahedinów Abdula Ralufa walczących z chwiejącym się już komunistycznym rządem. Niestety najgorsze miało dopiero nadejść.

Fot. za stevemccurry.com

Steve McCurry i Abdul Raluf. 1979 r. Podczas kolejnych wizyt fotograf jeszcze bardziej przypominał Afgańczyka. (Fot. za stevemccurry.com)

Afganistan
Rosjanie ruszyli na pomoc rządowi w Kabulu w nocy z 23 na 24 grudnia 1979 r. Po latach kolejnych sukcesów i ciągłej okupacji okazało się, że kontrolują właściwie tylko 25% kraju. Coraz brutalniejsze akcje przekształcają konflikt w wojnę totalną i tylko zwiększają opór mudżahedinów.  Po 1986 r. wspierani dostawami amerykańskiej broni Afgańczycy powoli przejęli inicjatywę. Wojna zakończyła się wycofaniem Rosjan  i upadkiem władzy komunistycznej w 1989 r.

Sharbat Gula

Zdjęcie dziewczynki o oczach w których przerażenie miesza się z nadzieją powstało wśród dziesiątek tysięcy uciekinierów do Pakistanu. Było wielokrotnie opisywane. Pochodzi z okresu najbrutalniejszych akcji wojsk radzieckich w Afganistanie. Terror coraz częściej stosowały też oddziały partyzanckie. To kraj milionowych ofiar lat 80. Dzisiejsze ofiary wydają się liczniejsze, bo na terenie Afganistanu działa wielu korespondentów, podczas okupacji radzieckiej świat poznawał tylko nieliczne kadry, w tym, Steva McCurry’ego. (Nie znaczy to czywiście, że dziś cierpienia ofiar wojny są mniejsze pisze o ilości komunikatów.)

W 2002 r. odnalazł Sharbat Gulę, bohaterkę  ze słynnego zdjęcia z 1984 r.  z okładki „National Geographic”.

Sharbat w 2002 r. zdjęcie na stronie portrecisty.

Sharbat w 2002 r. zdjęcie na stronie portrecisty.

Kuwejt wyzwolony, wojna odczarowana
W latach 80. McCurry fotografował życie codzienne i konflikty: walki w Bejrucie, wojnę irańsko-iracką. Dojrzewał. Był jednym z fotoreporterów, którzy pokazali pełny obraz pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. Siły koalicji antysaddamowskiej wyzwoliły Kuwejt, a agencje fotograficzne zostały (niestety) zalane zdjęciami o charakterze przygodowym, podkreślających spektakularność działań albo fotogeniczność nowoczesnego sprzętu. McCurry pokazał brutalność, ofiary i następstwa wojny z 1991 roku. Nagrody World Press Foto (dla Turnley’a, McCurry’ego, Slagado) w pewnym stopniu odczarowało obraz tej wojny jaką wcześniej niosły media.

Jego kadry mogą przerazić. Wcześniej, jako portrecista pokazywał jak wojna odciska piętno na twarzach i w spojrzeniach bohaterów (galeria poniżej). Jako dokumentalista wojny potrafi być dosadniejszy i jeśli to konieczne nie unika drastyczności.

Ponownie Afganistan
Afganistan pozostaje pasją Steve’a i jednym z jego głównych tematów. Wracał tu w latach 90. podczas wojny domowej z Talibami, oraz po inwazji NATO w 2001 r.

Kolorowe zdjęcia pełne są brudu i krwi, które zastąpiły szorstką malowniczość czarno-białych kadrów przedstawiających walecznych mudżahedinów. Popatrzmy na zdjęcia rannych chłopców, popatrzmy na dziecko i karabin u stóp wojownika. Porównajmy też portrety dziewczyny z roku 1984 i  z roku 2002. Wojny trwają, McCurry nadal fotografuje, ale walka nie jest żadnym rozwiązaniem. Nadzieja mudżahedinów z roku 1979 mogła się udzielić młodemu fotografowi. Ten brodaty, uśmiechnięty fotograf ze zdjęcia dziś nie ma już złudzeń. Wojna to wojna.

Kolejna generacja Afgańczyków zna tylko walki bratobójcze albo obcą interwencję.

Świat
McCurry jest korespondentem wojennym a także reporterem i rasowym portrecistą. Potrafi zachwycać się ludźmi i światem. Pokazywać nam jego piękno, często bardzo surowe.
Więcej zdjęć na stronie reportera stevemccurry.com

_____
Steve McCurry (1950) Amerykanin urodzony w Filadelfii, mieszka w Nowym Jorku. Rozpoczął pracę reportera w latach 80. w Afganistanie. Zdecydował się na ryzykowną pracę w przebraniu i przemycanie negatywów.  Był pierwszy fotografem, który publikował reportaże afgańskie w zachodnich mediach. Dokumentował konflikt Irańsko-Iracki, walki w Bejrucie, wojny w w Zatoce Perskiej. Fotografuje: Azję, Afrykę i Amerykę. Wielokrotnie nagradzany, także World Press Foto 1984, 1991.

Oficer o korespondecie spod Narwiku

„Przedstaw mi … wnioski do odznaczeń. Pruszyński, oczywiście, jako najpierwszy. Dekoracja odbędzie się za parę dni.” – tu, w górach wokół Narwiku pułkownik Dec dowodził, używając spokojnych, krótkich zdań. Napięcie ostatnich kilkudziesięciu godzin ustępowało. 22 pluton Szaszkiewicza udało się wyrwać z potrzasku.  Jaką rolę odegrał w akcji żołnierz-reporter? Pozwólmy, że tym razem to wspomnienia dowódcy będą źródłem opowieści o znanym korespondencie.

W środku Ksawery Pruszyński. (fot. za NAC)

W drodze do Narwiku, w środku Ksawery Pruszyński. (fot. za NAC)

Narwik
Od dwu dni Brygada Podhalańska nacierała przez góry wokół Narwiku w kierunku miasta. Było jasne, że natkną się na przygotowywane od miesiąca niemieckie pozycje. Widok na fiord zapierał dech w piersiach, dodatkowym urozmaiceniem były dziesiątki masztów i kominów zatopionych okrętów i statków. Oczy atakujących kierowały się jednak na najbliższe wzgórza. Miejsce starcia otrzymało i zachowało miano „wzgórza Szaszkiewicza”, mogło stać się, jak w przypadku wielu wojen „wzgórzem śmierci”. Otoczone przez wyższe wzniesienia zajęte przez wroga miało wszystkie cechy takiego miejsca.

Narwik. (fot. za NAC)

Brytyjski niszczyciel mija jednostki niemieckie zatopione u wejścia do portu w Narwiku. (fot. za NAC)

Jak na patelni
17 maja w południe Dec kierował swoich ludzi na nowe pozycje. Z trzech grup najlepiej chciał się usadowić pluton Szaszkiewicza, rezerwisty kawalerii. Nie tylko zająć wzgórze, ale i zapewnić sobie dobry wgląd na przeciwległe podejście. Po 17.00 Niemcy postanowili ukrócić zuchwałość podhalańczyków, kolejne stanowiska ciężkiej broni ujawniały się z różnych stron okładając oddział Stańczyka ogniem. Po chwili padło czterech zabitych i dwu rannych. Strzelcy trwali bez ruchu na skałach, szukając schronienia między kamieniami. Po każdym strzale mozolnie zmieniali pozycję. W górach saperki nie są przydatne, a kilofy i czekany po prostu odbijały się od skały.

Biała noc
Ściana ognia odcięła ich od pozostałych polskich oddziałów. Trwali. Zbliżała się noc. Przyniosła chłód. Przyciśnięci do skały Polacy zaczęli dygotać, tylko rum w manierkach miał pomagać. Norweska noc wcale nie dała osłony ciemności, było szarówka. Niemcy ruszyli do kontrataku. Szaszkiewicz i sąsiedzi zatrzymali ich ogniem.

O świcie na prawo od okrążonych zaatakowali podhalańczycy. Niestety utknęli, doskonale widoczni na zaśnieżonym odcinku stoku, nie dochodząc na wysokość 22 plutonu. Wyglądali jak czarne kółka na białych tarczach strzelniczych. Pułkownik Dec wspomina, że Szaszkiewicz stanął przed dylematem: odciążyć kolegów, ale wtedy ujawni wszystkie stanowiska, czy zostawić ich w położeniu równie trudnym jak swoje. Wydał rozkaz: ognia! Udało się, ale znów zostali sami, jak na patelni. Na kolejne godziny.

Pruszyński
Sytuacja zaczęła się zmieniać w południe, bo alianci odłożyli natarcie na Narwik. Podhalańczycy nie musieli atakować i Dec rozpoczął koordynowanie sił przed nową akcją. Teraz chodziło o wyrwanie 22. plutonu z kleszczy. Pruszyński zgłosił się na ochotnika, by przekazać Szaszkiewiczowi plan działania. Poszedł przez strefę śmierci nieprzebytą od kilkunastu godzin. Zaniósł też symboliczne wsparcie – parę manierek rumu.

W tym czasie kolejne polskie moździerze i ckm-y, brytyjskie haubice po jednym wystrzale wstrzeliwały się w pozycje niemieckie. Wszystko było przygotowane, ale wróg przecież też. Nagle zagrały wszystkie lufy i nad oddziałem Szaszkiewisza otwarto „parasol ognia”. Niemcy odpowiadali nieśmiało, teraz oni zostali przyciśnięci skoncentrowanym ogniem. Doczekawszy się osłony spokojnie, grupkami, skokami 22. pluton cofał się prowadzony przez Pruszyńskiego. Na końcu, jak kapitan okrętu szedł dowódca – Szaszkiwicz, dopilnował wyniesienia pięciu rannych.

______

Wykryte podczas tej walki pozycje wroga zostały zmiecione podczas głównego ataku aliantów. Historię oddziału Szaszkiewicza i misję Pruszyńskiego znamy dzięki wspomnieniom Władysława Deca „Narwik i Falaise” (wydanych po raz pierwszy przez wydawnictwo MON 1958 r.) Władysław Dec był oficerem w Brygadzie Podhalańskiej pod Narwikiem, później służył w 1. Dywizji Pancernej generała Maczka.

______

Ksawery Pruszyński
(1907-1950) Polski korespondent i literat. Student prawa na UJ, publikował w pismach studenckich. Zaczynał jako korektor i autor przeglądu zagranicznego „Czasu”, od 1930 reporter. Był korespondentem w Hiszpanii w 1936 r. Mimo dotychczasowych konserwatywnych poglądów tu stanął wyraźnie po stronie republikańskiej. Po kampanii wrześniowej znalazł się w polskiej armii na zachodzie. Pracował służbie dyplomatycznej i jako oficer-korespondent w Brygadzie Podhalańskiej pod Narwikiem i 1. Dywizji Pancernej generała Maczka pod Falaise. Po wojnie wrócił do Polski.