Warszawa 1916

W warszawskim „Traffic-club” mogliśmy oglądać wystawę kilkudziesięciu fotografii niemieckiego żołnierza i fotografa amatora stacjonującego w 1916 roku w Warszawie. Willy Römer miał stać się jednym z najlepszych fotografów niemieckich W okupowanym mieście fotografował życie codzienne biednych dzielnic i powszechnie panujący w czasie tamtej wojny głód.
W lipcu „Dom Spotkań z Historią” wydał album „Miasto na szklanych negatywach. Warszawa 1916 w fotografiach Willy’ego Römera”.


Willy Römer
(1887-1979) niemiecki fotograf niezależny i prasowy. Od 1903 roku zajmował się fotografią, najpierw w Berlińskim towarzystwie fotograficznym a później (1908-1912) u Karla Deliusa w Paryżu. W latach 1915-1918 zmobilizowany. Po wkroczeniu Niemców na ziemie polskie i białoruskie fotografował życie codzienne mieszkańców. Po powrocie do Berlina fotografował rewolucję. W latach 20. XX wieku był współwłaścicielem i przejął firmę Photothek. Po dojściu Hitlera do władzy firmę zamknięto. W 1942 roku został wysłany do pracy w hitlerowskiej gazecie w Poznaniu. W 1945 fotografował zniszczony Berlin.
Pozostawił po sobie ponad sto tysięcy negatywów
na szkle i celuloidzie.

Czarne i białe w kolorze

Od 28 lipca 1914 roku rządy europejskie radośnie zaczęły przystępować do wielkiej wojny. Zwykli uczestnicy wydarzeń szybko przekonali się o koszmarze wojny technicznej, pozycyjnej oraz o głodzie i epidemiach na tyłach. Lecz monarchie nadal trwały w dumie ze swej potęgi i niezwyciężoności. Właściwie do końca.

My nazywamy ją pierwszą wojną światową i wiemy, że pokój szybko przerodził się w konflikty lokalne , a wkrótce w kolejną wielką wojnę.

Fot. World War I Color Photos

Senegalczycy w armii francuskiej (za World War I Color Photos)

W 1903 powstała pierwsza kolorowa fotografia braci Lumiere. Ich fotografie autochromowe powstawały dzięki specjalnej emulsji i wyłącznie na płycie szklanej. Dzięki zbiorom cyfrowym biblioteki „Gallica” oraz stronie „World War I Color Photos” możemy obejrzeć zdjęcia z lat 1916-1918 wykonane tą techniką po francuskiej stronie frontu.

Sceny z życia mieszkańców w zagrożonym mieście, dokumentacja zniszczeń wojennych takich miast jak Reims, a także żołnierze różnych stopni i narodowości zmobilizowanych przez aliantów. Pojawia się też fascynacja machinami wojennymi: urządzeniami w obozie, w okopie, samochodami, samolotami i ogromnymi, kolejowymi działami.

Fotografowano w chwilach spokoju. Aparaty były zbyt wielkie i nieporęczne. Czas naświetlania parosekundowy. To wszystko w czasie walki nie dawało wielkich szans ocalenia fotografowi ani zdjęciom na kruchym materiale. Nie było jeszcze zapotrzebowania na zdjęcia „niepozowane”.

_________
więcej fotografii na stronach:

worldwaronecolorphotos.com

oraz gallica.bnf.fr

Obrazy stanu wojennego

22 lipca? – święto w peerelu  albo „d. Wedel”. A 22 lipca 1983 roku?

To zapomniana data zakończenia stanu wojennego. Wydarzenia  tamtych lat przypomina opublikowana w grudniu na stronie Polityka.pl galeria „Pamiętnik ze stanu wojennego”. Zwykłe obrazy z polskich ulic z lat 1981-1984 zawdzięczamy fotografom związanym ze Stowarzyszeniem Dokumentalistów „Droga”.

Fot. Hanna Musiałówna

Fot. Anna Musiałówna "Optymista", kilka miesięcy przed stanem wojennym, za Polityka.pl

Początki fotoreportażu wojennego

Pierwsze fotografie wojny nie były reportażem, nie były też pełnym dokumentem. To było dzieło nadwornego fotografa królowej Wiktorii. Widok dzielnych żołnierzy imperium w orientalnej, krymskiej scenerii miał poprawić nastroje Brytyjczyków, coraz bardziej zaniepokojonych doniesieniami korespondentów prasowych. „The Times” opisywał porażki, choroby, brak opieki medycznej, bałagan aprowizacyjny w armii sprzymierzonych. Wszystko to nie istniało w raportach wojskowych oraz ministerstwa wojny. Wysłany w 1855 roku na Krym Roger Fenton robił zdjęcia na terenie działań wojennych, ale przypominają nam teatralne inscenizacje w wielkomiejskim atelier.

Fot. Roger Fenton, za Biblioteka Kongresu

Określenie – fotoreporter wojenny – nie pasuje do tych czasów i nie oddaje charakteru pracy Fentona. Kadry przedstawiają sceny statyczne, sytuacje i miejsca ograniczone to tych, gdzie mógł dotrzeć wóz-ciemnia. Najbardziej dramatyczne z kilkuset ujęć jego autorstwa, to zdjęcia żołnierskich grobów oraz doliny usianej setkami wystrzelonych pocisków. „Posprzątane” już pobojowisko pod Bałkaławą – W tym spokojnym miejscu, rosyjska artyleria dokonała rzezi kawalerzystów brytyjskiej lekkiej brygady. Pełniejszy obraz wojny znalazł się natomiast w osobistych zapiskach fotografa.

Fenton wywiązał się ze swego zadania. W Anglii i Francji zrobiono wystawy jego zdjęć, ale zostały one szybko zapomniane. A we wspomnieniach znanych osób sesję z oglądania jego wojennych fotografii odnotowywano jedynie jako chwilową ciekawostkę wieczoru. Jeśli był dokumentalistą to wyobrażeń dworu, doraźnych pragnień rządu i życia obozowego oficerów, a nie śmiercionośnego konfliktu. W tym samym czasie krymskie relacje Russella, publikowane przez „The Tiemsa”, miały siłę obalić rząd jej królewskiej mości.

Fot. Roger Fenton, za Biblioteka Kongresu

Początki fotoreportażu wojennego zawdzięczamy niezależnym fotografom, którzy w połowie XIX wieku opuścili swoje atelier. Byli brytyjskimi podróżnikami albo korespondentami amerykańskiej prasy.

Prawdziwszą relację z wojny krymskiej stworzyli fotografowie spółki Robertson, Beato and Co. We wrześniu 1855 roku James Robertson wyruszył do Bałkaławy i zrobił zdjęcia zdobytego przez armię sprzymierzonych rosyjskiego Sewastopola. Pokazywał zniszczenia wojenne, rozbite umocnienia, porzucony sprzęt, co dawało bardziej realistyczny obraz zmagań. Tak jak Fenton unikał obrazu ofiar walk, ale jego prace mają wymiar i nośność fotoreportażu.

Fot.  James Robertson, za MN w Warszawie
Fot. James Robertson

Robertson fotografował także Indie oraz Chiny podczas 2. wojny opiumowej. Jednak najbardziej znane zdjęcia dalekowschodnich zmagań wykonał jego wspólnik i szwagier – Felice Beato. Beato nie unikał fotografowania scen drastycznych, to znaczy dokumentowania miejsc i śladów takich wydarzeń. Najważniejsze w jego twórczości jest jednak to, że świadomie wybierał i układał w pożądanej kolejności kadry. Przeniósł na fotografię zmagań wojennych nawyk tworzenia narracji fotograficznej z cykli podróżniczych wydawanych przez Robertson, Beato and Co. Powstały pierwsze fotoreportaże wojenne.

W tym samym czasie w Ameryce trwała wojna secesyjna. W latach 1861-1865 korespondenci i fotografowie stworzyli tysiące depesz, relacji i fotografii wojny. Najważniejszymi fotografami tego czasu byli: Thomas C. Roche, William Pywell, Timothy H. O’Sullivan, Alexander Gardner oraz Matthew Brady.

Brady prowadził studio fotograficzne. Zaczął fotografować ludzi w mundurach. Wielokrotnie on i jego pracownik – Alexander Gardner wyruszali w stronę frontu. W 1862 roku po bitwie pod Antientam Brady pokazał zdjęcia pola walki w galerii na Brodway’u. Dzięki niemu dalekie okrucieństwo wojny po raz pierwszy dotarło do publiczności. Krytycy i widzowie byli poruszeni.

Fot. Matthew Brady, za Wikipedia

Śmierć konfederata Fot. Matthew Brady

W trzeciej ćwierci XIX wieku niezależne obrazy wojny zaczęły docierać do opinii publicznej. Narodził się reportaż wojenny. Na powstanie zawodu fotoreportera wojennego trzeba było zaczekać do lat 30. XX wieku.

____________

Roger Fenton
(1819-1869) Urodził się w rodzinie bankiera. Studiował prawo w Londynie. Później zajął się studiami malarskimi, a od roku 1849 także fotografią. Założył Królewskie Towarzystwo Fotograficzne. Był nadwornym portrecistą, fotografował architekturę i osiągnięcia XIX-wiecznej techniki, np. konstrukcje mostów. Dzięki zleceniu dworu zasłynął jako kronikarz wojny krymskiej. Określenie – fotoreporter wojenny nie pasuje do jego czasów i nie oddaje charakteru pracy Fentona. Kadry przedstawiają sceny statyczne, sytuacje i miejsca ograniczone to tych, gdzie mógł bezpiecznie dotrzeć wóz ciemnia. Chory na cholerę fotograf musiał wrócić do kraju w 1855 roku. Zajmował się fotografią jeszcze do początku lat 60.

James Robertson
(1813-1888) Brytyjski fotograf, od 1843 roku mieszkał w Stambule. Podróżował fotografując pejzaże, tworzył panoramy i minireportaże z krajów śródziemnomorskich i Imperium Otomańskiego. We wrześniu 1855 roku robił zdjęcia zdobytego przez armię sprzymierzonych rosyjskiego Sewastopola. Tak jak Fenton unikał obrazu ofiar walk, ale jego prace mają wymiar i nośność reportażu. Fotografował także Indie i Chiny podczas wojny opiumowej. Od 1854 roku Rebertson prowadził spółkę fotograficzną z brytyjskim fotografem Felice Bato i jego bratem Antonio (
Robertson, Beato and Co.) reprodukującą orientalne panoramy. Ożenił się z siostrą wspólnika, miał trzy córki. Zmarł w Japonii w czasie pracy.

Zdjęcia Robertsona znajdują się także w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.

Felice (Felix) Beato
(1833? -1907) Urodził się na wyspie Korfu. Należał do pierwszych fotografów Dalekiego wschodu. Z powodzeniem pracował w spółce
Robertson, Beato and Co. Po roku 1860 zakończył współpracę z Robertsonem i fotografował tylko z bratem. Stworzył panoramy fotograficzne, fotografował cykle pejzażowe, sceny rodzajowe oraz osoby. Dokumentował wojnę opiumową w Chinach i otwierającą się na świat Japonię (także w czasie wojny domowej – Boshin). Handlował fotografiami, meblami i pamiątkami z Dalekiego Wschodu. O atrakcyjności zdjęć świadczy fakt, że cześć fotografii Bato sprzedawała długo później spółka Stillfried & Andersen.

Matthew Brady
(1822-1896) Urodził się w stanie Nowy Jork w rodzinie irlandzkich emigrantów. Uczył się fotografii w najlepszych amerykańskich szkołach i pracowniach. Jako zdobywca wielu nagród reprezentował USA na wystawie światowej. Właściciel studia fotograficznego. Choć nie był pierwszym fotografem wojny secesyjnej, to jako pierwszy w 1862 roku zdecydował się pokazać publiczności grozę bitwy Antietam zarejestrowaną fotograficznie. Wystawa w Galerii Brooklin stała się głośna. Nie pracował na zlecenie dworu lub rządu, jak wcześniejsi dokumentaliści działań wojennych (np. podczas wojny krymskiej). Był fotografem niezależnym i utrzymywał się ze swojego studia.

Alexander Gardner
(1881-1882) amerykański fotograf. Urodził się w szkockiej rodzinie. Miał zostać jubilerem. Interesował się chemią, optyką a później fotografią. Pracował jako dziennikarz prasy lokalnej. W 1958 roku na wystawie światowej w Londynie poznał Mathew Brady’ego. Zaczął pracę w Stanach Zjednoczonych w oddziale jego galerii oraz jako korespondent frontowy przy wojskach Unii. Początkowo zdjęcia ukazywały się pod nazwiskiem właściciela studia. Od roku 1862 Gardner prowadził własną pracownię i zdobył akredytację przy Armii Potomaku. Dokumentował najważniejsze osoby i wydarzenia kampanii. Portretował także Lincolna. W 1867 został oficjalnym fotografem spółki kolejowej Union Pacific. Ponownie zalazł się w najważniejszym dla Amerykanów miejscu, we właściwym czasie. Dokumentował krajobrazy kilku stanów, życie indian i budowę kolei przcinającej kontynent. Do końca życia prowadził studio w Waszyngtonie, ciesząc się sławą największego fotografa swoich czasów.

Poblikacje: „Gardner’s Photographic Sketch Book of the War” 1866

________

Podczas zmagań Północy i Południa wykonano od 8 do 10 tysięcy fotografii o charakterze reportażowym. Armie akredytowały setki fotografów, przeważnie pracujących dla prasy.

Honor generała – Holendrzy pamiętają

Mijają właśnie dwa lata od premiery filmu „Honor generała”. Dokument Joanny Pieciukiewicz to bardzo emocjonalna opowieść. Po pierwsze o generale Sosabowskim i jego brygadzie. Oraz kolejno o dawaniu świadectwa całym życiem, dokumentowaniu i odkłamywaniu historii, a także o dziennikarstwie śledczym. Bohaterami filmu są Holendrzy walczący o pamięć o polskich żołnierzach.
Poniżej do obejrzenia film, oraz kilka zdań uzupełnienia i fotografii.

Świadectwo Cory Baltussen
Nadzieje Holendrów na rychłe wyzwolenie uosabia postać młodej dziewczyny z Driel, otwierająca powieść Corneliusa Ryana „O jeden most za daleko”. W dalszej części książki Cora pracuje jako pielęgniarka, aż do utraty sił. Z podobną wytrwałością działa po wojnie, zachowując ciepły uśmiech dla polskich gości.
Ostatnie akapity tej powieści-reportażu to scena, gdy na jej oczach ostatni polscy żołnierze opuszczają wioskę pod Arnhem. Jeden z nich uderza w dzwon.

Fot. Tomasz Pawlak

Archiwa Erica Van Tilbeurgha
Tilbeurgh – pasjonat historii 1 SBS i jej dowódcy generała Sosabowskiego. Przyczynił się do ujawnienia listu królowej Wilhelminy z 1946 r. do rządu Holandii z prośbą o odznaczenie żołnierzy 1SBS. Dokument był kluczowy w staraniach, o których opowiada film.

Geertjan Lassche i jego zaangażowane dziennikarstwo
Widziałem wszystkie nieszczęścia świata, widziałem tsunami, ale żadna historia nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak ta o Sosabowskim i jego żołnierzach.
Jest dziennikarzem telewizji publicznej Holandii. Zrealizował kilka dokumentów o żołnierzach Sosabowskiego. Po emisji jednego z nich „Zapomniani polscy bohaterowie Bitwy pod Arnhem” w 60. rocznicę bitwy, nastrój wdzięczności dla Polaków, jaki trwał od 1944 roku wśród społeczności Driel udzielił się szerokiej opinii publicznej Holandii.

Świadkowie we wspomnieniach Joanny Pieciukiewicz
„Idziemy na plac Sosabowskiego w Driel. Tam młoda dziewczyna po angielsku ponagla staruszka na wózku inwalidzkim:

- „Dziadku, my musimy wracać już do Anglii!”
Porucznik Jan Laszczak, uczestnik tamtych wydarzeń, przerywa jej niecierpliwie:

- „Ale ja muszę tej pani coś powiedzieć, jestem ostatnim świadkiem! Proszę, niech Pani przyjedzie do Londynu, tylko proszę się pośpieszyć. Ja jestem umierający, ale poczekam na Panią” – prawie krzyczy piękną polszczyzną.

Przez kilka kolejnych miesięcy podążamy z ekipą śladami generała Sosabowskiego. Nagrywamy zdjęcia w Portugalii, wracam do Holandii, rozmawiam w Anglii z ciężko chorym porucznikiem Janem Laszczakiem.

Kiedy film jest już gotowy, dzwonię do Londynu. Jasiu odszedł – płacze Jego żona – był bardzo szczęśliwy, że zdążył opowiedzieć Pani swoją historię.”  Wspomnienia reżyserki (za Polonia.nl)

***

W 2009 roku w obchodach Dnia polskiego w Driel po raz pierwszy uczestniczył premier Rzeczpospolitej. Najbliższa rocznica we wrześniu.

____________

____________

Nota powstała dzięki mojemu bratu, miłośnikowi historii brygady Sosabowskiego, gościnności rekonstruktorów 1SBS (szczególne ukłony w stronę Skawiny), pomocne były też wiadomości: Telewizji Szczecin i portalu Polonia.nl